Najczęstsze błędy Polaków w angielskim i dlaczego absolutnie każdy je robi

Jeśli uczysz się angielskiego, niezależnie od tego, czy masz 9 lat, przygotowujesz się do matury, czy codziennie piszesz maile w korporacji, istnieje duża szansa, że popełniasz dokładnie te same błędy, co reszta Polski.
I nie ma w tym nic złego – ale warto wiedzieć, z czego to wynika.

Kiedy próbujemy przenieść logikę jednego języka do drugiego, robi się… ciekawie.

W tym wpisie opowiemy Ci o najczęstszych błędach, które wracają jak bumerang u dzieci, nastolatków, dorosłych i specjalistów od Excela. Ale spokojnie, nie będzie to nudna lista. Raczej mała podróż po tym, jak działa angielski i dlaczego czasem płata nam figle.

Dlaczego Polacy popełniają te same błędy?

Bo uczymy się angielskiego tak, jakby był „polskim 2.0”.
A on nim nie jest.

  • W polskim mówimy, że mamy lata.
    W angielskim — że jesteśmy w jakimś wieku.
  • W polskim idziemy „do domu”.
    W angielskim po prostu idziemy home — bez żadnego “do”, czyli „to”.
  • W polskim czas przeszły to czas przeszły.
    W angielskim… no cóż, jest ich kilka i każdy ma swoje humory.

I właśnie z tych różnic biorą się najpopularniejsze błędy.

1. Dosłowne tłumaczenie: klasyk, który nigdy nie zawodzi

To błąd, który robią absolutnie wszyscy. Dzieci, bo dopiero poznają język. Dorośli, bo chcą mówić szybko. Pracownicy korporacji, bo w mailach liczy się czas, a nie poezja.

„I have 20 years”
Brzmi logicznie? Oczywiście.
Brzmi po angielsku? Nie bardzo.
✔️ I am 20.
Angielski traktuje wiek jak stan, nie własność.
Nie „mam”, tylko „jestem”.
„I’m going to home”
To zdanie jest jak skarpetki do sandałów: niby wiadomo, o co chodzi, ale jednak coś tu nie gra.
✔️ I’m going home.
„Home” to kierunek sam w sobie. Zero przyimków.
„I’m learning to exam”
To zdanie pojawia się u maturzystów częściej niż „kiedyś to było”.
✔️ I’m studying for the exam.
„For” to Twój przyjaciel, kiedy mówisz o przygotowaniach.

2. Present Perfect: czas, który Polakom śni się po nocach

Jeśli istnieje czas, który potrafi wywołać zbiorową panikę, to właśnie ten. Dlaczego? Bo w polskim nie mamy niczego podobnego.

„I lost my keys” (kiedy nadal ich szukasz)

W polskim: normalne.
W angielskim: nie do końca.

✔️ I’ve lost my keys.

Bo skutek trwa: kluczy nadal brak. I nadal panikujesz, że nie możesz dostać się do domu.

„Did you ever be in London?”

To zdanie jest tak częste, że mogłoby mieć własny fanpage.

✔️ Have you ever been to London?

„Ever” kocha Present Perfect. I tylko jego. Jest mu wierny do bólu. Taka wierna miłość.

3. Wymowa: czyli dlaczego „vegetable” nie ma pięciu sylab

Angielski ma jedną zasadę: Nie czytaj mnie tak, jak wyglądam.

I to potrafi być frustrujące.

„Vegetable”
we-ge-ta-ble
✔️ „wedżtybl”
„Comfortable”
kom-for-ta-ble
✔️ „kamftybl”
„Receipt”
❌ „re-sipt”
✔️ „resit”

Dzieci czytają „po polsku”. Dorośli boją się mówić, żeby nie brzmieć źle. A prawda jest taka: ucząc się nowego języka…. wszyscy na całym świecie brzmią dziwnie na początku. To część procesu. I niech Cię to nie zniechęca!

4. Artykuły „a”, „an”, „the”: czyli coś, czego w polskim po prostu nie ma

I dlatego Polacy używają ich jak przypraw: trochę tu, trochę tam, może będzie dobrze.

„I bought car”

Brakuje jednego małego słówka.

✔️ I bought a car.

„The life is beautiful”

W polskim — normalnie. W angielskim — nie.

✔️ Life is beautiful.

„The” używamy, gdy mówimy o czymś konkretnym, nie o ogóle.

5. Przyimki: małe słowa, duże problemy

Przyimki to temat, który potrafi doprowadzić do szału nawet osoby na poziomie C1.

„Depend of”

✔️ depend on

„Good in English”

✔️ good at English

„Married with”

✔️ married to

Nie ma tu logiki. Trzeba zapamiętać: tak jak daty z historii. Wkuć i …. nie zapomnieć. Używać!

6. „Very”: słowo, które Polacy kochają trochę za bardzo

„Very” jest jak ketchup: pasuje do wielu rzeczy, ale nie do wszystkiego.
Zamiast „very big”
✔️ huge, enormous
Zamiast „very tired”
✔️ exhausted
Zamiast „very good”
✔️ great, excellent

Dzięki temu brzmisz naturalniej, a nie jak Google Translate z 2010 roku.

7. Błędy, które robią dzieci, młodzież i dorośli: każdy na swój sposób

Dzieci

  • „He have”
  • „I goed”
  • „She don’t like”

To normalne: dzieci uczą się schematów i dopiero później wyjątków.

Młodzież i maturzyści

  • „People is”
  • „Informations”
  • „I think yes”

To efekt szybkiego mówienia i stresu.

Dorośli i korporacje

  • „Please, find attached”
  • „I will contact with you”
  • „We need to discuss about it”

To z kolei wpływ polskich konstrukcji i pośpiechu w pracy.

8. Fałszywi przyjaciele: słowa, które wyglądają znajomo, ale kłamią

„Chef”

To nie szef. To kucharz.

„Sympathetic”

To nie sympatyczny. To współczujący.

„Actual”

To nie aktualny. To rzeczywisty.

Te słowa potrafią narobić niezłego zamieszania, szczególnie w mailach.

9. Najważniejsze: błędy to nie porażka, tylko dowód, że się uczysz

Jeśli po przeczytaniu tego wpisu pomyślisz: „O nie, ja też tak mówię!”, to…. świetnie!

Bo to znaczy, że:

  • zauważasz swoje błędy,
  • rozumiesz, skąd się biorą,
  • możesz je poprawić.

A poprawianie błędów to najbardziej naturalna część nauki języka. Nie ma innej drogi.

Na koniec: mała rada

Nie próbuj mówić „idealnie”. Próbuj mówić świadomie.

Angielski to klucz do przygody, do nowych światów, do kontaktu z innymi ludźmi. Nie wymaga perfekcji. Potraktuj go jak wyzwanie, ćwiczenie dla mózgu, ale przede wszystkim – swojego dobrego przyjaciela, który, choć ma swoje humory, pomoże Ci poszerzać horyzonty i zdobywać nowe doświadczenia i znajomości! 

I jak każdy nowy język obcy: wymaga odwagi, praktyki i odrobiny dystansu do siebie.