Najczęstsze błędy Polaków w angielskim i dlaczego absolutnie każdy je robi

Kiedy próbujemy przenieść logikę jednego języka do drugiego, robi się… ciekawie.
W tym wpisie opowiemy Ci o najczęstszych błędach, które wracają jak bumerang u dzieci, nastolatków, dorosłych i specjalistów od Excela. Ale spokojnie, nie będzie to nudna lista. Raczej mała podróż po tym, jak działa angielski i dlaczego czasem płata nam figle.
Dlaczego Polacy popełniają te same błędy?
Bo uczymy się angielskiego tak, jakby był „polskim 2.0”.
A on nim nie jest.
- W polskim mówimy, że mamy lata.
W angielskim — że jesteśmy w jakimś wieku. - W polskim idziemy „do domu”.
W angielskim po prostu idziemy home — bez żadnego “do”, czyli „to”. - W polskim czas przeszły to czas przeszły.
W angielskim… no cóż, jest ich kilka i każdy ma swoje humory.
I właśnie z tych różnic biorą się najpopularniejsze błędy.
1. Dosłowne tłumaczenie: klasyk, który nigdy nie zawodzi
To błąd, który robią absolutnie wszyscy. Dzieci, bo dopiero poznają język. Dorośli, bo chcą mówić szybko. Pracownicy korporacji, bo w mailach liczy się czas, a nie poezja.
2. Present Perfect: czas, który Polakom śni się po nocach
Jeśli istnieje czas, który potrafi wywołać zbiorową panikę, to właśnie ten. Dlaczego? Bo w polskim nie mamy niczego podobnego.
„I lost my keys” (kiedy nadal ich szukasz)
W polskim: normalne.
W angielskim: nie do końca.
✔️ I’ve lost my keys.
Bo skutek trwa: kluczy nadal brak. I nadal panikujesz, że nie możesz dostać się do domu.
„Did you ever be in London?”
To zdanie jest tak częste, że mogłoby mieć własny fanpage.
✔️ Have you ever been to London?
„Ever” kocha Present Perfect. I tylko jego. Jest mu wierny do bólu. Taka wierna miłość.
3. Wymowa: czyli dlaczego „vegetable” nie ma pięciu sylab
Angielski ma jedną zasadę: Nie czytaj mnie tak, jak wyglądam.
I to potrafi być frustrujące.

Dzieci czytają „po polsku”. Dorośli boją się mówić, żeby nie brzmieć źle. A prawda jest taka: ucząc się nowego języka…. wszyscy na całym świecie brzmią dziwnie na początku. To część procesu. I niech Cię to nie zniechęca!
4. Artykuły „a”, „an”, „the”: czyli coś, czego w polskim po prostu nie ma
I dlatego Polacy używają ich jak przypraw: trochę tu, trochę tam, może będzie dobrze.
„I bought car”
Brakuje jednego małego słówka.
✔️ I bought a car.
„The life is beautiful”
W polskim — normalnie. W angielskim — nie.
✔️ Life is beautiful.
„The” używamy, gdy mówimy o czymś konkretnym, nie o ogóle.
5. Przyimki: małe słowa, duże problemy
Przyimki to temat, który potrafi doprowadzić do szału nawet osoby na poziomie C1.
„Depend of”
✔️ depend on
„Good in English”
✔️ good at English
„Married with”
✔️ married to
Nie ma tu logiki. Trzeba zapamiętać: tak jak daty z historii. Wkuć i …. nie zapomnieć. Używać!
6. „Very”: słowo, które Polacy kochają trochę za bardzo
Dzięki temu brzmisz naturalniej, a nie jak Google Translate z 2010 roku.
7. Błędy, które robią dzieci, młodzież i dorośli: każdy na swój sposób
Dzieci
- „He have”
- „I goed”
- „She don’t like”
To normalne: dzieci uczą się schematów i dopiero później wyjątków.
Młodzież i maturzyści
- „People is”
- „Informations”
- „I think yes”
To efekt szybkiego mówienia i stresu.
Dorośli i korporacje
- „Please, find attached”
- „I will contact with you”
- „We need to discuss about it”
To z kolei wpływ polskich konstrukcji i pośpiechu w pracy.
8. Fałszywi przyjaciele: słowa, które wyglądają znajomo, ale kłamią
„Chef”
To nie szef. To kucharz.
„Sympathetic”
To nie sympatyczny. To współczujący.
„Actual”
To nie aktualny. To rzeczywisty.
Te słowa potrafią narobić niezłego zamieszania, szczególnie w mailach.
9. Najważniejsze: błędy to nie porażka, tylko dowód, że się uczysz
Jeśli po przeczytaniu tego wpisu pomyślisz: „O nie, ja też tak mówię!”, to…. świetnie!
Bo to znaczy, że:
- zauważasz swoje błędy,
- rozumiesz, skąd się biorą,
- możesz je poprawić.
A poprawianie błędów to najbardziej naturalna część nauki języka. Nie ma innej drogi.
Na koniec: mała rada
Nie próbuj mówić „idealnie”. Próbuj mówić świadomie.
Angielski to klucz do przygody, do nowych światów, do kontaktu z innymi ludźmi. Nie wymaga perfekcji. Potraktuj go jak wyzwanie, ćwiczenie dla mózgu, ale przede wszystkim – swojego dobrego przyjaciela, który, choć ma swoje humory, pomoże Ci poszerzać horyzonty i zdobywać nowe doświadczenia i znajomości!
I jak każdy nowy język obcy: wymaga odwagi, praktyki i odrobiny dystansu do siebie.





