10 niezwykłych słów, które pokochali podróżnicy. Każde z nich opowiada inną historię

Każde miejsce na świecie opowiada swoją historię właśnie poprzez język. Niektóre wyrazy są tak niezwykłe, że trudno znaleźć dla nich polski odpowiednik. Inne opisują emocje, które każdy z nas kiedyś przeżył, choć nigdy wcześniej nie potrafił ich nazwać.
To właśnie dlatego nauka języków jest czymś znacznie więcej niż zapamiętywaniem słówek. To odkrywanie nowych sposobów patrzenia na świat.
Zapraszamy Was dziś w krótką podróż, żeby jeszcze chwilę pocelebrować wspólnie wspomnienia o wakacjach! Ale już bez walizki, paszportu i biletu. Wystarczy… odrobina ciekawości.
1. Wanderlust: kiedy świat nie daje o sobie zapomnieć (Niemcy)
To chyba jedno z najbardziej znanych słów wśród miłośników podróży. Pochodzi z języka niemieckiego i powstało z połączenia dwóch wyrazów: wandern, czyli wędrować, oraz Lust, oznaczającego pragnienie, ochotę lub wewnętrzną potrzebę.
Jego historia sięga XIX wieku. Niemcy używali go, opisując ludzi, którzy nie potrafili usiedzieć w jednym miejscu i czuli niemal nieodpartą potrzebę ruszenia przed siebie. Co ciekawe, wanderlust nie oznacza po prostu chęci wyjazdu na wakacje. To coś znacznie głębszego. To uczucie, które pojawia się, gdy oglądamy zdjęcia z innych krajów, słyszymy opowieść znajomego np. o Japonii albo przypadkiem trafiamy na film pokazujący wschód słońca nad norweskimi fiordami. Nagle zaczynamy myśleć:
„A gdyby tak kiedyś tam pojechać?”
I właśnie wtedy rodzi się wanderlust. Nie chodzi o ucieczkę od codzienności. Bardziej o ciekawość. O pragnienie poznawania ludzi, kultur i miejsc, których jeszcze nie znamy.
2. Fernweh: tęsknota za miejscem, którego jeszcze nie znasz (Niemcy)
Skoro istnieje tęsknota za domem (Heimweh), Niemcy stworzyli również jej przeciwieństwo.
Fernweh.
Dosłownie oznacza „ból dalekich miejsc”. Brzmi poetycko, prawda?
To uczucie, które zna wielu podróżników. Czujesz, że ciągnie Cię gdzieś daleko, choć nigdy tam nie byłeś. Nie tęsknisz za konkretnym miastem ani krajem. Tęsknisz za możliwością odkrywania. Być może przeglądasz zdjęcia z Nowej Zelandii albo oglądasz dokument o Patagonii. Nigdy tam nie byłeś, a jednak masz wrażenie, że jakaś część Ciebie już tam czeka.
To właśnie Fernweh.
Co ciekawe, psychologowie zauważają, że marzenia o podróżach często poprawiają nastrój równie skutecznie jak samo planowanie wyjazdu. Nasz mózg lubi wyobrażać sobie nowe doświadczenia. Być może dlatego tak chętnie oglądamy programy podróżnicze albo zapisujemy miejsca, które „kiedyś koniecznie trzeba zobaczyć”. A znajomość języków sprawia, że te marzenia wydają się odrobinę bardziej realne. Bo świat nagle przestaje być tak odległy.
3. Resfeber: ten wyjątkowy dreszczyk tuż przed wyjazdem (Szwecja)
Pakujesz walizkę. Sprawdzasz paszport. Jeszcze raz upewniasz się, czy bilety na pewno są w telefonie. Niby wszystko jest gotowe, a jednak trudno zasnąć. To ekscytacja? A może lekki stres?
Szwedzi mają na to jedno słowo: Resfeber.
Oznacza mieszankę radości, podekscytowania i niepokoju odczuwaną tuż przed podróżą. Każdy, kto choć raz leciał samolotem na wymarzone wakacje albo wybierał się w nieznane miejsce, doskonale zna to uczucie. To piękny przykład na to, jak języki potrafią uchwycić emocje, których wcześniej nawet nie próbowaliśmy nazwać. A przecież samo oczekiwanie jest częścią podróży. Niektórzy twierdzą nawet, że planowanie wyjazdu daje niemal tyle samo radości, co późniejsze zwiedzanie. Może właśnie dlatego tak lubimy oglądać mapy, czytać przewodniki i układać listy miejsc, które koniecznie chcemy zobaczyć.
4. Komorebi: światło, którego wcześniej nie zauważałeś (Japonia)
Niektóre języki opisują nie tylko emocje, ale także i piękno.
W języku japońskim istnieje słowo komorebi.
Oznacza promienie słońca przenikające przez liście drzew. Czy naprawdę potrzebujemy osobnego słowa na taki widok? Japończycy uznali, że tak. Bo czasami to właśnie drobne momenty sprawiają, że podróż staje się niezapomniana. Spacer po lesie, poranna kawa wypita na tarasie, światło odbijające się od górskiego jeziora, zachód słońca oglądany z plaży.
Komorebi przypomina nam, że podróżowanie nie zawsze polega na odhaczaniu atrakcji z przewodnika. Czasem największe wspomnienia rodzą się wtedy, gdy po prostu zatrzymujemy się na chwilę. Może właśnie dlatego osoby uczące się języków często zaczynają zwracać większą uwagę na kulturę, naturę i codzienne życie mieszkańców.
5. Shinrin-yoku: dlaczego las potrafi być najlepszym przewodnikiem? (Japonia)
To słowo nie ma nic wspólnego z kąpielą. A jednak właśnie tak jest tłumaczone.
Shinrin-yoku oznacza dosłownie „leśną kąpiel”.
Nie chodzi jednak o wodę. To świadome zanurzenie się w atmosferze lasu: spacer bez pośpiechu, wsłuchiwanie się w śpiew ptaków, zapach mokrej ziemi, szelest liści i promienie słońca przebijające przez korony drzew.
Termin powstał w Japonii w latach 80. XX wieku, kiedy zaczęto zwracać uwagę na dobroczynny wpływ natury na zdrowie psychiczne. Dziś badania pokazują, że spokojny kontakt z lasem może obniżać poziom stresu, poprawiać nastrój i ułatwiać regenerację po intensywnym dniu.
Co ma to wspólnego z podróżami? Bardzo wiele. Najpiękniejsze wspomnienia z wakacji rzadko dotyczą pośpiechu. Zwykle pamiętamy chwile, kiedy usiedliśmy na górskiej polanie, spacerowaliśmy po pachnącym sosnowym lesie albo słuchaliśmy szumu fal, nie patrząc na zegarek. Być może właśnie dlatego podróże tak dobrze na nas wpływają. Pozwalają zwolnić.
A języki pomagają nam te doświadczenia zrozumieć jeszcze głębiej. Bo kiedy poznajemy słowo takie jak shinrin-yoku, odkrywamy nie tylko nowe wyrażenie. Odkrywamy sposób, w jaki mieszkańcy Japonii od dziesięcioleci patrzą na relację człowieka z naturą.
Podróż zaczyna się od jednego słowa
Czy zauważyłeś, że żadne z tych słów nie opisuje zabytków ani konkretnych miejsc?
Wszystkie mówią o emocjach, ciekawości, zachwycie i pragnieniu odkrywania. I właśnie dlatego są tak piękne. Bo najlepsze podróże nie zaczynają się na lotnisku. Zaczynają się w głowie.
A czasem… od jednego nowego słowa.
I może właśnie 1 września jest dobrym momentem, żeby tę ciekawość zabrać ze sobą dalej? Wakacje się kończą, ale odkrywanie świata przecież nie musi. Można podróżować również poprzez język – poznając nowe słowa, ludzi, kultury i sposoby patrzenia na rzeczy, które wydawały nam się dobrze znane.
A nasza podróż jeszcze się nie kończy.
Już w drugiej części poznamy kolejne niezwykłe słowa z różnych zakątków świata – o wspólnych posiłkach, tęsknocie, szczęściu, relacjach i robieniu czegoś całym sercem.
Bo czasem naprawdę wystarczy jedno słowo, żeby spojrzeć na świat trochę inaczej.





