10 niezwykłych słów, które pokochali podróżnicy – część II. Każde z nich opowiada inną historię

A kiedy poznajemy takie słowa, zaczynamy rozumieć nie tylko język.
Zaczynamy rozumieć ludzi.
W pierwszej części poznaliśmy pięć niezwykłych słów. Dziś ruszamy dalej – przed nami kolejnych pięć i pięć zupełnie różnych historii zapisanych w języku.
6. Sobremesa: kiedy najlepsza część posiłku zaczyna się… po jedzeniu
Wyobraź sobie letni wieczór w niewielkiej hiszpańskiej miejscowości. Kolacja już dawno się skończyła. Na stole stoją filiżanki z kawą, ktoś przynosi deser, dzieci bawią się na pobliskim placu, a rozmowa płynie jeszcze przez godzinę lub dwie. Nikt się nie spieszy. Nikt nie zerka nerwowo na zegarek. W Hiszpanii ten moment ma swoją nazwę.
Sobremesa.
To czas spędzony przy stole już po zakończeniu posiłku: na rozmowach, śmiechu i byciu razem. Nie chodzi o jedzenie. Chodzi o ludzi. Być może właśnie dlatego turyści tak często mówią, że południowa Europa uczy innego podejścia do życia. Tam czasami ważniejsze od tego, co jemy, jest z kim jemy. A przecież większość naszych najpiękniejszych wspomnień z wakacji również nie dotyczy dań zapisanych w menu. Pamiętamy rozmowy. Zapach kawy. Śmiech. I ludzi, których spotkaliśmy po drodze.
7. Saudade: najpiękniejsza tęsknota świata?
Są wspomnienia, do których wracamy z uśmiechem. I są takie, które wywołują jednocześnie radość i delikatny smutek. Portugalczycy nazwali to uczucie saudade.
To tęsknota za kimś, za miejscem albo za chwilą, która była tak piękna, że chcielibyśmy przeżyć ją jeszcze raz. Nie chodzi o zwykły brak. To raczej wdzięczność za coś, co wydarzyło się w naszym życiu, połączona z pragnieniem, by choć na moment tam wrócić. Może właśnie teraz przypomniałeś sobie zachód słońca oglądany z plaży. Albo spacer wąskimi uliczkami włoskiego miasteczka. A może rozmowę z przypadkowo poznaną osobą, której imienia już nie pamiętasz. To właśnie jest saudade.
8. Hygge: szczęście ukryte w prostych chwilach
Duńczycy od lat znajdują się w czołówce rankingów najszczęśliwszych narodów świata.
Czy sekret tkwi w słowie hygge?
Być może. Choć często tłumaczy się je jako „przytulność”, jego znaczenie jest znacznie bogatsze. To umiejętność czerpania radości z prostych chwil. Ciepły koc, kubek herbaty, wieczór z przyjaciółmi.
Ale hygge można odnaleźć również podczas podróży: poranna kawa wypita na tarasie małego pensjonatu, deszcz bębniący o dach górskiej chatki, rozmowa z mieszkańcami niewielkiej miejscowości. To przypomnienie, że nie zawsze musimy zobaczyć „największą atrakcję miasta”. Czasami wystarczy po prostu… być.
9. Ubuntu: jestem, bo jesteśmy
To słowo pochodzi z południowej Afryki i trudno znaleźć dla niego dosłowne tłumaczenie.
Ubuntu oznacza przekonanie, że człowiek staje się sobą dzięki innym ludziom. Można je streścić zdaniem: „Jestem, bo jesteśmy.”
Brzmi prosto, ale kryje się za nim piękna filozofia. Podczas podróży łatwo zauważyć, że świat jest pełen ludzi gotowych pomóc: ktoś wskaże drogę, ktoś pomoże znaleźć właściwy peron, ktoś uśmiechnie się, mimo że nie mówicie tym samym językiem. Takie drobne gesty często pamiętamy znacznie dłużej niż zdjęcia najbardziej znanych zabytków. I właśnie dlatego warto uczyć się języków. Nie po to, by mówić perfekcyjnie, ale po to, by łatwiej budować relacje.
10. Meraki: kiedy zostawiasz w czymś kawałek siebie
Na koniec zostawiliśmy słowo, które doskonale pasuje nie tylko do podróżowania, ale również do nauki języków.
Meraki pochodzi z języka greckiego.
Oznacza robienie czegoś z pasją, miłością i pełnym zaangażowaniem. Tak, aby pozostawić w tym cząstkę samego siebie: może to być przygotowanie kolacji, malowanie obrazu, pisanie książki, tworzenie ogrodu. Ale może to być także… nauka języka. Bo przecież nie uczymy się tylko po to, by zdać egzamin. Uczymy się dlatego, że jesteśmy ciekawi świata. Że chcemy zrozumieć ludzi. Że chcemy kiedyś usiąść w małej kawiarni gdzieś na końcu Europy i zamówić kawę w języku mieszkańców, a potem porozmawiać z nimi o ich codziennym życiu.
To właśnie jest meraki.
Robienie czegoś całym sercem.
Każdy język opowiada świat trochę inaczej
Czy zauważyłeś coś niezwykłego? W żadnym z tych słów nie chodzi wyłącznie o podróże. Nie opisują samolotów, hoteli ani walizek. Opisują emocje, relacje, przyrodę, zachwyt, tęsknotę, wdzięczność. To właśnie dlatego nauka języków jest tak fascynująca. Poznajemy nie tylko nowe słownictwo. Poznajemy nowe sposoby myślenia. Odkrywamy, że to, co w jednym kraju wymaga całego zdania, gdzie indziej zamknięto w jednym pięknym słowie. I nagle okazuje się, że świat staje się trochę większy, trochę ciekawszy i zdecydowanie bliższy.
Podróże kiedyś się kończą. Ciekawość świata zostaje.
Dla większości z Was tegoroczne wakacje są już tylko wspomnieniem. Walizki wróciły na swoje miejsce, zdjęcia zostały w telefonach, a odwiedzone miejsca powoli zamieniają się we wspomnienia.
Ale ciekawość świata nie musi kończyć się razem z urlopem. Możemy pielęgnować ją każdego dnia – poznając nowe słowa, odkrywając inne kultury i coraz lepiej rozumiejąc ludzi, których spotykamy.
Bo właśnie to chcemy przekazywać Wam na naszych lekcjach: języki obce nie są tylko narzędziem komunikacji. Są zaproszeniem do poznawania świata.
A skoro mamy początek września, może to dobry moment, żeby rozpocząć własną językową podróż?
Nie trzeba od razu znać setek słów ani mówić perfekcyjnie. Każda wielka podróż – nawet ta do najdalszego zakątka świata – zaczyna się przecież od pierwszego kroku.
A językowa? Czasem od jednego prostego słowa.
Chcesz zrobić ten pierwszy krok? Skontaktuj się z English Break i sprawdź, jak możemy pomóc Ci w nauce angielskiego.





