Zagrajmy po angielsku! Jak gry pomagają nam uczyć się języka?

Nie chodzi o to, żeby zamienić każdy wieczór z planszówką w lekcję języka. Wręcz przeciwnie. Najciekawsze jest właśnie to, że możemy uczyć się trochę „przy okazji”. Gramy, kombinujemy, śmiejemy się, próbujemy wygrać, a po drodze nasz mózg wykonuje całkiem sporo pracy związanej z językiem. I nie jest to tylko pomysł nauczycieli, którzy szukają sposobu na urozmaicenie lekcji.
Gry od dawna są wykorzystywane w nauczaniu języków, a współczesne badania nad nauką słownictwa pokazują, że dobrze zaprojektowane aktywności oparte na grach mogą wspierać zapamiętywanie i motywację. Metaanaliza opublikowana w 2025 roku, obejmująca 47 prac dotyczących gier i grywalizacji w nauce słownictwa w drugim języku, wskazuje na pozytywny wpływ takich metod na naukę i zapamiętywanie nowych słów. Czyli… może jednak warto czasem zamiast kolejnej listy słówek włączyć grę?
Mózg lubi, kiedy coś się dzieje
Wyobraźmy sobie dwie sytuacje. W pierwszej dostajemy kartkę:

Patrzymy. Czytamy. Powtarzamy. Może nawet zakrywamy polskie tłumaczenia i sprawdzamy, ile pamiętamy. To oczywiście może działać. Powtarzanie słownictwa jest potrzebne. Bez niego trudno zbudować zasób słów.
Ale teraz wyobraźmy sobie drugą sytuację. Gramy w grę, w której musimy opisać owoc tak, żeby druga osoba odgadła słowo. Nie możemy powiedzieć jego nazwy. Musimy więc pomyśleć: It’s small. It’s usually red. It’s sweet. It grows on a tree.
Ktoś odpowiada: Cherry?
I nagle słowo cherry nie jest już jednym z pięciu słów na kartce. Jest częścią konkretnej sytuacji. Mieliśmy cel. Musieliśmy sobie przypomnieć słowo. Użyliśmy innych słów, żeby je opisać. Usłyszeliśmy je. Ktoś je odgadł. Być może nawet się pomyliliśmy. A jeśli kilka minut później słowo pojawi się ponownie, mózg ma już z czym je połączyć.
I właśnie takie sytuacje są bardzo cenne w nauce języka.
Nie tylko patrzymy. Musimy sobie przypomnieć.
Jednym z ważnych elementów skutecznej nauki słownictwa jest retrieval, czyli wydobywanie informacji z pamięci. Brzmi naukowo, ale robimy to cały czas.
Kiedy ktoś pyta: What does „borrow” mean?
i próbujemy sobie przypomnieć odpowiedź, wykonujemy zupełnie inną pracę niż wtedy, gdy po prostu patrzymy na słowo borrow i jego polskie tłumaczenie. Gry bardzo często zmuszają nas właśnie do takiego przypominania. W Taboo trzeba znaleźć słowo bez użycia kilku oczywistych podpowiedzi. W Pictionary trzeba przypomnieć sobie słowo i przedstawić je rysunkiem. W charades, czyli kalamburach, trzeba pokazać znaczenie bez mówienia. W Scrabble trzeba nie tylko znać słowa, ale jeszcze przypomnieć sobie ich pisownię. A w zwykłej grze typu „zgadnij słowo” musimy szybko przeszukać własną pamięć, żeby znaleźć właściwy wyraz. To nie jest bierne patrzenie na słówko. To jest próba jego odnalezienia. A to ogromna różnica.
Scrabble, czyli językowy klasyk
Zacznijmy od gry, którą prawdopodobnie większość osób zna. Scrabble. Wydaje się oczywistym wyborem do nauki angielskiego, ale można wykorzystać ją na kilka różnych sposobów. Najprostszy: grajmy po angielsku. Wtedy każde słowo, które układamy na planszy, musi być angielskie. Już samo to zmusza nas do przypominania sobie słów, ich pisowni i możliwych połączeń. Ale można pójść krok dalej. Po zakończeniu gry wybierzmy kilka słów, których wcześniej nie znaliśmy. Sprawdźmy ich znaczenie. Ułóżmy z nimi zdania. Na przykład ktoś ułożył:
STORM
Zamiast tylko sprawdzić, że storm oznacza „burzę”, możemy stworzyć zdanie:
There was a terrible storm last night.
A następnym razem, gdy słowo pojawi się na planszy, będzie miało już swoją historię. I to właśnie jest jedna z najważniejszych zasad nauki słownictwa: słowo jest łatwiejsze do zapamiętania, kiedy nie istnieje samotnie. Scrabble naprawdę daje mózgowi coś do roboty. Scrabble jest ciekawsze, niż może się wydawać. Kiedy układamy słowa z kilku przypadkowych liter, nasz mózg nie wykonuje jednego prostego zadania. Musimy szybko przeszukać pamięć i sprawdzić, jakie słowa możemy z nich stworzyć. Jednocześnie pilnujemy pisowni, zastanawiamy się nad znaczeniem słowa, planujemy ruch i próbujemy przewidzieć, co zrobi przeciwnik. Czyli właściwie cały czas coś kombinujemy.
Co ciekawe, naukowcy naprawdę zajmowali się tym, co dzieje się w mózgu podczas gry w Scrabble! W jednym z badań porównano 12 bardzo doświadczonych graczy Scrabble z 12 osobami bez takiego doświadczenia. Wykorzystując funkcjonalny rezonans magnetyczny, badacze sprawdzali, w jaki sposób mózg uczestników przetwarza słowa. Okazało się, że eksperci podczas rozpoznawania słów korzystali z nieco innego zestawu obszarów mózgu niż osoby z grupy kontrolnej, między innymi silniej angażując obszary związane z pamięcią roboczą i przetwarzaniem wzrokowym.
Nie oznacza to oczywiście, że wystarczy rozegrać trzy partie Scrabble i nagle będziemy mieć „lepszy mózg”. Badanie dotyczyło osób, które miały za sobą dużo praktyki, więc pokazuje przede wszystkim związek między rozwiniętą umiejętnością gry a sposobem przetwarzania słów. Jest jednak coś jeszcze ciekawszego. Już wcześniejsze badania wykorzystywały tak zwane potencjały wywołane, czyli zmiany aktywności elektrycznej mózgu związane z wykonywaniem konkretnego zadania. W badaniu z 1999 roku uczestnicy mieli tworzyć słowa z losowo przedstawionych liter. Zadanie wymagało zarówno korzystania z pamięci krótkotrwałej, jak i wydobywania informacji z pamięci długotrwałej. Innymi słowy: musimy coś chwilowo „trzymać w głowie”, a jednocześnie przeszukiwać to, co już wiemy. I właśnie dlatego Scrabble może być interesujące także podczas nauki języka obcego.
Jeśli gramy po angielsku, nie wystarczy znać znaczenie słowa. Musimy jeszcze pamiętać:
jak się je pisze, jakie litery zawiera, jak można je połączyć z innymi słowami i często – co ono właściwie znaczy.
To już całkiem sporo pracy dla mózgu. Co więcej, badania dotyczące wykorzystania Scrabble w nauce angielskiego jako języka obcego również dają obiecujące wyniki. Przegląd opublikowany w 2025 roku, obejmujący 30 badań z lat 2020–2025, wskazał na korzyści związane między innymi z rozwojem słownictwa, jego zapamiętywaniem, zaangażowaniem i motywacją uczniów. Autorzy podkreślają jednocześnie, że znaczenie ma sposób prowadzenia gry: sama planszówka nie jest magicznym zamiennikiem nauczania.
Czyli kiedy podczas gry zastanawiamy się:
„Czy z tych liter da się ułożyć jakieś słowo?”
nasz mózg robi coś więcej niż tylko próbuje zdobyć kolejne punkty. Przeszukuje pamięć. Rozpoznaje wzorce. Sprawdza pisownię. Podejmuje decyzję. I, co bardzo ważne, robi to wszystko dlatego, że chce wykonać kolejny ruch. A nie dlatego, że ktoś powiedział:
„Teraz nauczymy się dziesięciu nowych słówek”.
Taboo, czyli jak powiedzieć wszystko… nie mówiąc najważniejszego
Taboo jest świetne dla osób, które chcą poćwiczyć nie tylko słownictwo, ale też mówienie. Zasada jest prosta: jedna osoba musi naprowadzić pozostałych na konkretne słowo, ale nie może użyć kilku zakazanych słów. Jeśli hasłem jest:
BEACH
możemy mieć zakazane słowa:
sea, sand, summer, holiday
I nagle okazuje się, że powiedzenie czegoś tak prostego jak „plaża” wymaga całkiem sporo języka. Możemy powiedzieć:
Gracz nie tylko przypomina sobie słowo beach. Musi również znaleźć inne sposoby opisania tego pojęcia. To bardzo dobra umiejętność komunikacyjna, szczególnie kiedy uczymy się języka obcego. Bo przecież prawdziwa rozmowa nie zawsze wygląda tak, że znamy dokładnie to słowo, którego potrzebujemy. Czasami go nie pamiętamy. Czasami go nie znamy. A wtedy trzeba powiedzieć:
It’s the thing you use to… It’s a place where… It’s similar to… It’s the opposite of…
I właśnie dlatego gry komunikacyjne są wykorzystywane również w metodyce nauczania języków. British Council od lat publikuje materiały dotyczące wykorzystania gier do rozwijania komunikacji i utrwalania słownictwa. Gry mają mieć konkretny cel językowy, a nie być tylko sposobem na wypełnienie ostatnich kilku minut lekcji.
Pictionary – kiedy słowo zamienia się w obraz
Kolejna klasyka: Pictionary. Jedna osoba losuje słowo i musi je narysować. Reszta zgaduje. Może się wydawać, że to zabawa bardziej plastyczna niż językowa. A jednak. Jeżeli gramy po angielsku, każde zgadywanie staje się małą lekcją słownictwa:
Is it a house? No! Is it a castle? Yes!
A jeśli chcemy podnieść poziom trudności, możemy wymagać, żeby odpowiedzi były pełnymi zdaniami:
I think it’s a castle. It looks like a castle. Is it a medieval castle?
I znowu, nikt nie siedzi nad listą zdań i nie powtarza ich mechanicznie. Po prostu chce wygrać. A język jest potrzebny, żeby to zrobić.
Memory – proste, ale wcale nie takie banalne
Memory również można bardzo łatwo zamienić w grę językową. Zamiast dwóch identycznych obrazków przygotowujemy pary:
Gracz odkrywa kartę i musi powiedzieć słowo po angielsku, zanim będzie mógł zabrać parę. Możemy też przygotować trudniejszą wersję:
word – definition
czyli:
enormous – very, very big
albo:
to borrow – to take something from someone and return it later
Wtedy mózg musi nie tylko rozpoznać słowo, ale połączyć je z jego znaczeniem. A jeśli gramy kilka razy w odstępach czasu, dochodzi kolejny ważny element nauki: powtarzanie rozłożone w czasie. Badania nad nauką słownictwa pokazują, że sposób rozłożenia powtórek w czasie ma znaczenie dla zapamiętywania. Nie zawsze więc chodzi o to, żeby siedzieć przez godzinę i próbować nauczyć się trzydziestu słów naraz. Często lepiej wrócić do nich później.
A może gra, której wcale nie kupimy?
Najlepsze jest to, że do wielu językowych gier nie potrzebujemy żadnej specjalnej planszówki. Wystarczy kartka papieru. Albo telefon. Albo kilka karteczek. Możemy na przykład zagrać w Categories
Wybieramy kategorię, np.: FOOD i przez minutę zapisujemy jak najwięcej angielskich słów związanych z jedzeniem. pizza, cheese, apple, bread, soup…
Potem zmieniamy kategorię: ANIMALS, JOBS, TRAVEL, THINGS IN A HOUSE, THINGS YOU CAN DO OUTSIDE
Możemy przyznać punkt za każde poprawne słowo, dodatkowy punkt za słowo, którego nikt inny nie podał, albo utrudnić grę, wybierając konkretną literę. Na przykład:
Name five animals beginning with B: bear, bee, bird, butterfly, buffalo
I nagle powtarzamy słownictwo, bez podręcznika.
„20 Questions”: gra, która świetnie ćwiczy pytania
Kolejny pomysł nie wymaga żadnych materiałów. Jedna osoba wybiera w myślach przedmiot, osobę lub zwierzę. Pozostali mają maksymalnie 20 pytań, żeby zgadnąć, co to jest. Ale pytania muszą być po angielsku.
Is it alive? Can you eat it? Is it bigger than a car? Can you find it in a house? Do people use it every day?
To świetne ćwiczenie, bo nie uczymy się tylko pojedynczych słów. Ćwiczymy całe konstrukcje. A przede wszystkim zadajemy pytania po to, żeby naprawdę czegoś się dowiedzieć. To bardzo ważna różnica.
Czy gry naprawdę pomagają mózgowi?
No dobrze. Możemy powiedzieć, że gry są przyjemne. Możemy powiedzieć, że motywują. Ale co właściwie dzieje się w mózgu? Podczas dobrej gry cały czas coś robimy: zapamiętujemy zasady, przewidujemy, podejmujemy decyzje, reagujemy na innych graczy, sprawdzamy informacje, przypominamy sobie wcześniejsze ruchy i planujemy kolejne. W przypadku gry językowej dochodzi jeszcze język. Musimy coś zrozumieć, przypomnieć sobie słowo, rozpoznać znaczenie, wybrać właściwą formę, powiedzieć coś, zareagować na odpowiedź drugiej osoby. A wszystko to często dzieje się szybko i w konkretnym kontekście. Dlatego dobra gra językowa nie jest po prostu „nagrodą po nauce”. Może być częścią nauki.
Współczesna metodyka językowa rzeczywiście wykorzystuje gry jako narzędzie dydaktyczne: między innymi do rozwijania komunikacji, utrwalania słownictwa, współpracy i motywacji. British Council podkreśla, że gry mogą stanowić integralną część dobrze zaplanowanej lekcji, a nie tylko „wypełniacz” na koniec zajęć.
Co więcej, nowsze przeglądy badań nad game-based learning wskazują na pozytywny wpływ gier na naukę słownictwa i zaangażowanie uczących się języka obcego. Nie oznacza to oczywiście, że każda gra i w każdych warunkach przyniesie taki sam efekt. Znaczenie ma to, czy aktywność rzeczywiście zmusza ucznia do używania języka i czy ma jasno określony cel.
Gra nie musi być „edukacyjna”
To chyba jedna z naszych ulubionych wiadomości. Nie trzeba kupować gry z napisem „English Learning Game”, żeby uczyć się angielskiego. Możemy wykorzystać zwykłą grę.
Monopoly? Nazwy ulic, pieniędzy, zawodów, nieruchomości, negocjacje:
How much do you want for this property? I’ll give you £200. That’s too much. Deal! Sorry, no deal.
Dobble? Szybkie nazywanie przedmiotów, kolorów i kategorii. I can see a bird! I’ve got a key! Where’s the umbrella?
Nawet zwykła gra karciana może stać się ćwiczeniem językowym, jeśli dodamy do niej odpowiednie zasady.
Najważniejsze: niech gra naprawdę będzie grą
Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto pamiętać. Jeśli dziecko słyszy: „Teraz będziemy się świetnie bawić, ale najpierw przygotowałam 25 zadań ze słownictwa”, to może dość szybko zorientować się, że „gra” jest tylko przebranym testem. A wtedy znika część jej magii.
Dobra gra powinna mieć prawdziwy cel: trzeba coś odgadnąć, zdobyć punkt, przechytrzyć przeciwnika, zbudować coś, podjąć decyzję albo po prostu wygrać. Język powinien być narzędziem potrzebnym do gry. Nie przeszkodą, którą trzeba pokonać przed rozpoczęciem zabawy. Dlatego w metodyce językowej gry mają jasno określone cele. Dobra aktywność powinna mieć konkretny cel językowy, a instrukcje powinny być proste i zrozumiałe. Przecież chodzi o to, żeby uczeń myślał:
„Muszę powiedzieć to po angielsku, bo chcę wygrać”.
A nie:
„Muszę powiedzieć to po angielsku, bo nauczyciel kazał”.
Różnica może wydawać się niewielka.
Dla motywacji: ogromna.
A co z dorosłymi?
Dorośli czasami mają z grami problem. „Przecież ja już jestem za stary na planszówki”.
„Nie mam czasu na takie rzeczy”. „Wolałbym po prostu pouczyć się słówek”. A przecież gra nie ma metryki! Dorosły również może zagrać w Taboo, Scrabble, 20 Questions czy Categories. Można nawet spotkać się ze znajomymi i ustalić zasadę:
Tonight, we speak English only.
Na początku będzie trochę dziwnie. Ktoś zacznie zdanie i zapomni słowa. Ktoś inny zacznie gestykulować. Ktoś powie coś bardzo niepoprawnie. I właśnie o to chodzi. Bo języka nie uczymy się tylko wtedy, kiedy wszystko potrafimy powiedzieć idealnie. Uczymy się go również wtedy, kiedy próbujemy.
Mały językowy zestaw na dziś
Jeśli chcecie spróbować gry po angielsku, przydadzą się:
| Polska nazwa | Angielska nazwa |
|---|---|
| to guess | zgadywać |
| to win | wygrać |
| to lose | przegrać |
| to move | przesuwać / wykonać ruch |
| to roll the dice | rzucać kostką |
| a board | plansza |
| a piece | pionek |
| a card | karta |
| a turn | kolej / tura |
| a point | punkt |
| a clue | wskazówka |
| to describe | opisywać |
| to choose | wybierać |
| to draw | rysować |
| to match | dopasować |
| to take a risk | zaryzykować |
| It’s your turn. | Twoja kolej. |
| It’s my turn. | Moja kolej. |
| I got it! | Mam! / Zgadłem! |
| Good guess! | Dobre zgadywanie! |
| Well played! | Dobra gra! |
OK. Let’s play!





